piątek, 29 stycznia 2016
nieobezność
No i cóż powiedzieć, stało się, ale kiedyś musiał nadejść ten dzień, w którym zamiast treningu, relaksu, regeneracji sił, przyjdzie mi po prostu iść do pracy. Ból i żal wielki, ale cóż, stało się. Już czekam do następnego piątku.
sobota, 23 stycznia 2016
gra błędów
Wczorajszy kosz okupiony wiaderkiem potu, a następnie powrotem w trzaskającym mrozie. Teoretycznie tylko 30 minut z buta, ale po koszu to...... Do tego info w drzwiach po powrocie na trzecie piętro rodzinnego domu moich dzieci, że z piesem trza jeszcze wyjść. Taki cios w plecy pierwszy raz mnie spotkał, a już ledwie łaziłem. Jako jednak doświadczony pantoflarz po wypiciu kawki, smycz, piesek i radosne zakończenie dnia. Sam trening udany, aczkolwiek gra błędów, już od samych składów drużyn począwszy. Ja byłem na szczęście w grupie uprzywilejowanej i mogłem się troszku obijać. Nasz najlepszy amator, okazuje się złamał palca na poprzednim treningu i tylko dzięki hartowi ducha grał jak zwykle. Gra 4/4 pomimo nieobecności pewniaków, co napawa optymizmem na przyszłość, że już rzeźni 2/3 nie będzie.
niedziela, 10 stycznia 2016
noworoczny pierwszy trening
Aby tradycji stało się zadość, rozpoczęliśmy zajęcia od lampki szampana i oczywiście dowcipów godnych zawodowców. Na parkiecie nie było już taryfy ulgowej, po ciężkich dniach przy stole w Święta i Nowy R%k. Aby dopełnić obrazu, szybka ankieta i jeszcze szybsza prosta matematyka potwierdziła przypuszczenia trzeszczenia nowiutkiego parkietu na sali. Dodatkowe obciążenie 30 kg na grupę dało o sobie znać. Gra pięciu na czterech na ogromnym boisku (prawie jak piłkarskim) doprowadziła u niektórych do zadyszki już w pierwszych minutach, a złośliwe uwagi zawodowca sugerowały wręcz zadyszkę przedmeczową. Ja wyjątkowo grałem w czwórce, pomimo mojej małej przydatności dla drużyny, ale może dlatego, podświadomie zgrałem dobry mecz. Kilka akcji w stylu NBA i rzut z połowy boiska dopełniły obrazu. Powtórka już nie do końca udana tylko obręcz, ale pełen szacun dla naszego zawodowca. Najważniejsze zadanie zostało spełnione, noworoczny tłuszczy w części spalony, a samopoczucie o niebo lepsze. Strach tylko przed jutrzejszymi zakwasami. ......................... nie było źle, aż dziw.
Subskrybuj:
Posty (Atom)