niedziela, 10 stycznia 2016

noworoczny pierwszy trening

Aby tradycji stało się zadość, rozpoczęliśmy zajęcia od lampki szampana i oczywiście dowcipów godnych zawodowców. Na parkiecie nie było już taryfy ulgowej, po ciężkich dniach przy stole w Święta i Nowy R%k. Aby dopełnić obrazu, szybka ankieta i jeszcze szybsza prosta matematyka potwierdziła przypuszczenia trzeszczenia nowiutkiego parkietu na sali. Dodatkowe obciążenie 30 kg na grupę dało o sobie znać. Gra pięciu na czterech na ogromnym boisku (prawie jak piłkarskim) doprowadziła u niektórych do zadyszki już w pierwszych minutach, a złośliwe uwagi zawodowca sugerowały wręcz zadyszkę przedmeczową. Ja wyjątkowo grałem w czwórce, pomimo mojej małej przydatności dla drużyny, ale może dlatego, podświadomie zgrałem dobry mecz. Kilka akcji w stylu NBA i rzut z połowy boiska dopełniły obrazu. Powtórka już nie do końca udana tylko obręcz, ale pełen szacun dla naszego zawodowca. Najważniejsze zadanie zostało spełnione, noworoczny tłuszczy w części spalony, a samopoczucie o niebo lepsze. Strach tylko przed jutrzejszymi zakwasami. ......................... nie było źle, aż dziw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz