piątek, 9 października 2015
mała kontuzja
Trening, powrót, kąpiel i wreszcie relaks. Odpoczynek można celebrować dopiero po konkretnym wysiłku, a dziś tak było. Gra trzech na czterech na całym ogromnym boisku i do tego tempo dużo wyższe od ostatniego. Skuteczność troszkę gorsza, ale to i tak początek sezonu, a więc spoko. Osobiście o wiele lepiej mi się dzisiaj biegało, ale do dobrego występu to jeszcze daleko. Wrzuciłem kilka razy 6-10 pkt. jest więc super, widać postępy. Jedyny przykry incydent to chyba wybity mały palec u prawej ręki, ale trudno, co się nie robi dla historii.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz